O dizajnie mówi projektantka Zofia Strumiłło-Sukiennik

Data:
O dizajnie mówi projektantka Zofia Strumiłło-Sukiennik

12 pytań do Zofii Strumiłło-Sukiennik, współtwórczyni biura projektowego Beza Projekt.

Czym jest dla Pani hasło ,,dizajn’’?

,,Dizajn”, a raczej po polsku wzornictwo przemysłowe, to proces przekształcania pewnej artystycznej idei użytkowego przedmiotu, obiektu w rynkowy produkt. Produktem możemy nazwać wnętrze, mebel, tkaninę, ceramikę. Te masowe i jednostkowe są tak samo ważne, bo dotyczą właśnie zawsze przekształcenia, przedstawienia jakiejś idei, zastosowania technologii.



Czy projektant to też wykonawca, czy tylko osoba, która tworzy szkic?

To zależy od wielkości produkcji. Jeśli tworzymy jednostkowy produkt, wtedy często staję się wykonawcą i jest to kuszące ze względu na pełną kontrolę procesu. W przypadku masowego produktu wykonawca jest niezbędny, natomiast projektant powinien być w procesie na każdym jego etapie, ponieważ projekt często wymaga zmian, dostosowania do możliwości maszyn, materiałów. Warto o tym pamiętać i być z produktem do samego końca.

 

Jakich materiałów używa Pani w swoich projektach. Skąd te materiały?

To zależy od briefu, inwestora, potrzeby, budżetu. Każdy brief to inna sytuacja i inna potrzeba. Najbardziej jednak lubimy naturalne materiały, które nic nie udają, są piękne i szczere. Jeśli jednak mamy do czynienia z prostym tanim surowcem wtedy warto zainwestować w ciekawą, dobrze zaprojektowaną, proporcjonalną formę czy system.

 

A innowacje?

Innowacja to nasza domena. Staramy się wprowadzać ją na każdym etapie projektu zaczynając od formy, a kończąc na materiale i kolorystyce. Każda firmy powinna mieć stale działającą grupę badawczą, projektową, która eksperymentuje, szuka nowych rozwiązań. Tylko dzięki takiemu działaniu można być konkurencyjnym biorąc pod uwagę dynamicznie zmieniające się potrzeby użytkowników i dużą konkurencją na rynku.

 

Jakie znaczenie ma kolor czy faktura w Pani projektach?

Lubimy bawić się przywoływaniem starych rzemieślniczych technologii w nowoczesny sposób kontrastując z minimalistycznymi współczesnymi rozwiązaniami. Kolor to dla nas nieodkryty temat. Ludzie unikają koloru zupełnie niepotrzebnie. Dzięki niemu produkt może być ,,jakiś”, mieć tożsamość i wybić się na rynku.

 

Podążają Państwo za trendami czy starają się wykreować nowe? Jak prace innych projektantów, czy współpraca z nimi, wpływają na Pani realizacje?

Staramy się tworzyć swój język form, kolorów, tekstur. Czytamy prasę branżową na bieżąco, więc też wiemy, co się dzieje, jednak twórcze działanie zakłada być zawsze przed innymi. Nie zawsze jest to rozumiane przez klientów, dziwią się, że przywołujemy na przykład stylistykę z lat 80-tych i nie widzą, że za chwilę to będzie modne. Wymaga to zaufania i odwagi.

 

Jak praca w zespole wpływa na jakość Pani pracy?

Praca w zespole to podstawa w procesie wdrożenia. Dialog jest bardzo ważny i trzeba w całym procesie wierzyć w cel, ponieważ często proces to nie tylko pasmo sukcesów, ale również porażki, które trzeba przejść i iść dalej. Cel trzeba chcieć wspólnie osiągnąć i komunikować się na każdym etapie procesu. Nasza pracownia to aktualnie 7 osób i ścisła współpraca pozwala nam na przeprowadzenie naprawdę dużych projektów.

 

Czy na swojej drodze spotkała Pani mentora, pomocną dłoń?

Jest parę osób, które nas ukształtowały na etapie studiów. W moim przypadku jest to prof. Jerzy Porębski i prof. Michał Stefanowski. Aktualnie staramy się rozmawiać z innymi projektantami, żeby wymieniać się spostrzeżeniami i informacjami na temat klientów, stawek etc. Przyjaźnimy się z Krystianem Kowalskim, Mają Ganszyniec, Tomkiem Rygalikiem.

 

Jakie uczucie towarzyszy oddaniu finalnego, gotowego produktu do sprzedaży?

Doskonałe.:) Jest to zwieńczenie ciężkiej pracy, więc ulga, ale i pewna doza niepewności, jak dany produkt będzie się sprawdzał, czy odniesie rynkowy sukces.

 

Który etap tworzenia jest najprzyjemniejszy?

Początek na pewno jest przyjemny, bo to burza mózgów i sięganie do różnych pokładów inspiracji, technologii, materiałów. Jednak tak naprawdę każdy etap ma swoje plusy. Ja lubię moment pierwszego prototypu, który pokazuje, czy dany pomysł, detal działa. To często moment ekscytacji, że to, co do tej pory było jedynie mglistym marzeniem i obrazkiem, staje się rzeczywistością. :)

 

Który projekt w Pani historii zawodowej przyniósł najwięcej satysfakcji?

Na pewno upominek dla TPNu był super przygodą i fajnym konceptem. Zestaw mebli dla Mikomax dobrze się sprzedaje i cieszymy się z tego. Nasze meble z lanym szkłem sprzedajemy w UK i tam znalazły stałego odbiorcę, także chcemy poszerzać tę kolekcję. Staramy się jednak tworzyć nowe koncepcje, ponieważ mamy mnóstwo pomysłów i ich realizacja to nasz cel.

 

Jak lubi się Pani inspirować? Co bywa najczęściej impulsem do pierwszych szkiców nowego projektu?  

Nie da się tego tak jednoznacznie zdefiniować, ale ogólnie rzecz biorąc oglądamy sporo rzeczy nawet w codziennym życiu, chodzimy na wystawy, na bazary staroci, na stronach w internecie jest sporo informacji o nowych materiałach i technologiach, ściągamy próbki.

 

Jakiej rady udzieliłaby Pani młodemu zespołowi projektantów, którzy dopiero zaczynają swoją karierę?  

Dużo robić. :) W sensie - nie cackać się zanadto z projektami, tylko je realizować, prototypować i pokazywać, gdzie się da. Konkurencja jest duża, a życie krótkie.


 
Wywiad został przeprowadzony na potrzeby projektu "Design to dobre dla MŚP", skierowanego do producentów mebli, waspółfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój wdrażanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Całkowita wartość projektu to prawie 2,5 mln zł.

Więcej o projekcie "Design to dobre dla MŚP" znajdziecie Państwo pod linkiem: http://wpwim.pl/o-projekcie_39.html